Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwania. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 marca 2021

Happy day #1

Bardzo dawno nie robiłam wyzwania 100 Happy Days, chce mi sie znowu zmotywować do codziennego uwieczniania rzeczy, które mnie cieszą na zdjęciach. Żadnych długich opisów, tylko zdjęcie. Początek miesiąca jest do tego idealny, więc zaczynamy z 1 marca! Powinnam skończyć mniej więcej w pierwszej połowie czerwca.


Dzisiaj - eksperymenty roślinne (rozmnażanie zamiokulkasa, sadzenie awokado z pestki i pinii z nasion).

wtorek, 8 września 2020

10 zdjęć z podróży #10

W 2018 roku pojechałam do Rumunii na pół roku w ramach programu Erasmus +. Początkowo podobało mi się poznawanie nowego kraju, kultury, innej części Europy. Z czasem było mi ciężko psychicznie, już marzyłam o powrocie do Polski, nie chciałam dłużej być daleko od rodziny. Wyjazd do Rumunii zmienił moje myślenie i podejście do życia całkowicie, nic potem nie było takie samo.



poniedziałek, 7 września 2020

10 zdjęć z podróży #9

Pierwszy wyjazd do Anglii w 2016 roku do pracy na wakacje miał na mnie duży wpływ. Przełamałam się przede wszystkim z mówieniem swobodnie po angielsku, zatęskniłam bardzo za Polską i doceniłam swój kraj najmocniej na świecie. Anglia zrobiła na mnie wrażenie, potem wróciłam tam jeszcze raz po dwóch latach, ale pojechałabym jeszcze raz już tylko turystycznie.



niedziela, 6 września 2020

10 zdjęć z podróży #8

Na jesień 2015 pojechałam na krótki wypad w góry z kolegami ze studiów. Wyjazd był niezwykły, bo był to pierwszy raz kiedy byłam sama i dwóch chłopaków. Spaliśmy dwie noce w chatce w górach bez bieżącej wody i prądu. Szkoła przetrwania - gotowaliśmy na ogniu, kąpaliśmy się w źródełku. Miała tam też miejsce sytuacja nadzwyczajna - Radek ratował życie turyście, który wbił sobie nóż w tętnicę udową. Pierwszy raz widziałam GOPR w akcji, byłam w samym sercu tej akcji ratunkowej.



sobota, 5 września 2020

10 zdjęć z podróży #7

W 2013 roku pojechałam z wędrowniczkami na zlot harcerski do Torunia. Był wyjątkowy pod tym względem, że przełamywałyśmy wszystkie możliwe schematy, chodziłyśmy własnymi ścieżkami. Organizowano nam jednodniowe, całodzienne warsztaty, a jednymi z nich były sportowe. Pierwszy raz podjęłam się wtedy sportów, których kompletnie nie znałam, bałam się wręcz - baseball, chodzenie po linie, tyrolka, wakeboard (zdjęcie z tego sportu poniżej).



piątek, 4 września 2020

10 zdjęć z podróży #6

Poniżej obóz rowerowy w 2012 roku. Był to mój pierwszy obóz harcerski i to dopiero była szkoła życia. Spędziłam dwa tygodnie na siodełku rowerowym, przejechałam 500 kilometrów, a jako starsze harcerki miałyśmy sporą grupę młodych harcerek pod opieką. Musiałam opiekować się kilkoma dziewczynkami, uważać, żeby nie wjeżdżały pod koła samochodów, motywować do pedałowania pod górkę, mimo, że sama nie dawałam rady. Sił brakowało codziennie coraz bardziej, bo woziłyśmy na rowerach sakwy zapakowane po same brzegi, a na zmiany także ciężkie namioty, przytroczone do bagażników. Pogoda nas nie rozpieszczała, bo prawie codziennie łapała nas burza w drodze, chowałyśmy się przed ulewami w szopach, na przystankach, musiałyśmy rozbijać obozy w deszczu. Nic nie schnęło, bo nie miało kiedy, tyłki bolały, nogi, nie było super łazienek do umycia się, tylko takie campingowe. Czasami spałyśmy na podwórkach jakiś gospodarstw, raz w hangarze pomiędzy łódkami, a raz na strychu kaplicy. Mimo wszystko wspominam ten obóz dobrze, bardzo się zżyłyśmy z dziewczynami, bo łączyły nas wspólne problemy i bóle.



czwartek, 3 września 2020

10 zdjęć z podróży #5

W 2009 roku pojechałam na pierwszy obóz, na którym byłam z przyjaciółką z podstawówki. Na zdjęciu widać moje mizerne próby zrobienia czegoś z odrastającą grzywką. Był to super obóz, bo zapewniali nam mnóstwo ciekawych rozrywek - zorbing, strzelanie z wiatrówki, paintball, parki linowe, parki wodne, ścianki wspinaczkowe. Poznałam dużo osób z całej Polski, było to pierwsze zderzenie z tak dużą grupą obcych ludzi, z którymi musiałam spędzać całe dnie. Asertywności kompletny brak, stylu i gustu też, jak widać, ale przygody były świetne.



środa, 2 września 2020

10 zdjęć z podróży #4

2008 rok i Francja. Pamiętam, że były to pierwsze wakacje objazdowe z rodzicami, z czego połowę prawie 3 tygodniowego wyjazdu spędziliśmy pod namiotami. Jechaliśmy praktycznie dookoła Francji, zwiedzając po drodze mnóstwo pięknych miejsc. Spaliśmy pod namiotami bez względu na pogodę, więc bywało mokro, zimno, ale i gorąco. Po spaniu cały czas obok brata tyle czasu mieliśmy się dość i potem często kłóciliśmy. Nauczyłam się wytrwałości, życia w gorszych warunkach do spania. Tyłek bolał od siedzenia w aucie, plecy od szyszek pod namiotem, ale super wspominam tamte wakacje.



wtorek, 1 września 2020

10 zdjęć z podróży #3

Zielona szkoła w 2007 roku była moim pierwszym wyjazdem bez rodziców, dziadków. Jak widać na zdjęciu, radziłam sobie całkiem nieźle, nikt mi nie podskoczył na wyjeździe. Zielona szkoła odbyła się w Sarbinowie nad morzem, miałam super klasę, cudowne nauczycielki. Zżyłam się z klasą, szkoda było rok później iść do gimnazjum.

Na Zielonej szkole musiałam być samodzielna, odpowiedzialna. Nawet fryzurę umiałam sobie zrobić, no no.



poniedziałek, 31 sierpnia 2020

10 zdjęć z podróży #2

Druga podróż, to Sycylia z rodzicami w 2006 roku. Był to wyjątkowy wyjazd pod tym względem, że przełamałam tam swój strach przed wodą. Plaża była kamienista, w morzu było mnóstwo meduz, dlatego całe dnie spędzaliśmy na basenie na naszym osiedlu. Mieszkaliśmy w szeregowcu w Palermo, mieliśmy swoje mieszkanie, ogród i basen dzieliliśmy z 5 innymi mieszkaniami. Ludzi nie było wcale, na wakacje Sycylijczycy wyjechali gdzieś dalej. Tam właśnie zaczęłam pływać, skakać do wody, nurkować. Niesamowite jest to, że Sycylia dała mi kopa i poczułam, że kocham wodę jednak. Tyle lat zajęło mi i moim rodzicom przekonanie mnie do wody. Chodziłam na wiele kursów, a dopiero na wakacjach poczułam żywioł.



10 zdjęć z podróży #1

Jakoś ostatnio rzuca mi się w oczy, że znajomi robią jakieś takie ... wyzwania (?), polegające na wstawianiu bez wyjaśnień 10 zdjęć z jakiejś tematyki i oznaczania kolejnych osób do zabawy. Ta zabawa ma promować, przykładowo, taniec, czytanie, oglądanie filmów, podróże, spełnianie marzeń. 10 zdjęć, 10 rzeczy, miejsc, wydarzeń, które miały na nas wpływ, bez wyjaśnień. Akurat bloga mam po to, żeby pisać i wyjaśniać, bo mam tu swoje miejsce, więc chcę (nie będąc wyzywaną do zabawy przez nikogo) rozpocząć swoje "10 coś". Bardzo podoba mi się ta wersja z podróżami, więc zaczynam.

Jedna z pierwszych podróży, z których mam cyfrowe zdjęcia, udokumentowane i gdzieś zarchiwizowane, to wyjazd do Francji na ferie zimowe w 2006 roku z rodzicami. Był to mój pierwszy wyjazd na narty za granicę, od razu w wysokie Alpy. Nauczyło mnie to odwagi, prędkości, wytrwałości. Mogłam pół dnia jeździć w mrozie, wysoko, po stromych stokach. Może to ta dziecięca odwaga, wtedy do mnie to nie docierało, a teraz wiem, że byłam dzielna jak na swój wiek. Miałam 11 lat i pokonywałam dziesiątki kilometrów na moich małych nartach w czerwonym kombinezonie.





niedziela, 28 czerwca 2015

Wyzwanie Disney'a

A może by tak ... wyzwanie Disney'a na wakacje? Jest lista nieoficjalna 50 klasyków bajek Disney'a. Mam zamiar nadrobić to, co z listy nie  zobaczyłam. Wyzwanie będzie dostępne w jednej z zakładek, o tu. I cała lista oczywiście też.
A Wam dokładam pięknego Hugh Jackman'a z Elmo :D
Przyda się na wakacje i egzaminy poprawkowe. Okejka!

środa, 25 lutego 2015

Wyzwanie minimalistki

Tak oto zaczęłam II semestr. Sesję zdałam całą, co jest dla mnie wielkim osiągnięciem, bo było to ciężkie pół roku. Następne kilka miesięcy wydaje się być nie tak ciężkie i może bardziej interesujące. Przede wszystkim - nie ma historii.
Mam poniedziałek wolny, a pozostałe 4 dni na 8.00. I nie będzie spania do 9.00 chociażby. Kończę najpóźniej o 17.30, więc też nieźle.
Siedzę w mieszkaniu, oglądam filmy i szukam zajęcia. I postanowiłam, że w końcu to zrobię - wyzwanie minimalistki. To 21 zadań, jedno na dzień. Ale w sumie mam teraz troszkę luźniej, mniej się szlajam, siedzę sama, to zrobię!


sobota, 15 listopada 2014

Koniec wyzwania 100 happy days i Disney on Ice

Cześć!
Ostatnio tak dużo się dzieje. Nie o wszystkim wypada pisać tutaj, pewne rzeczy nie mogą wpływać do internetu. Między innymi skończyłam wyzwanie 100 radosnych dni. Wszystkie zdjęcia będzie można znaleźć pod stroną "100 happy days" w zakładce mojego bloga.
Poza wyzwaniem mam coś jeszcze do opisania - wypad na Disney on Ice! Się działo, były emocje :)


91. Kopytka na obiad!
92. Film "Sędzia" w kinie - w ramach relaksu po zajęciach.
93. Zawartości paczek i listów po powrocie do domu - koszulka z Othertees, list od Weroniki ;)
94. Kropka - pocieszny zwierzak zajmujący całymi dniami mój fotel przy biurku.
95. Odpisywanie na list Weroniki (zdjęcie całego pliku otrzymanych wiadomości, 1 rok pisania).


96. Zegarek - pasek w końcu naprawiony.
97. Piękna pogoda na 11 listopada za oknem.
98. Przy akompaniamencie muzyki Rybaka - miłe popołudnie z Misią w mieszkaniu + spaghetti.
99. Wykład w ramach Koła Naukowego Bezpieczeństwa Narodowego, nauka do południa z Teorii Bezpieczeństwa.
100. Disney on Ice!

Tak oto zakończyłam 100 dni. Były szczęśliwe, naprawdę. Mimo, że czasami robiłam zdjęcia rzeczy naprawdę błahych i wydających się nieznaczących, to jednak staram się ogólnie, nawet poza 100 happy days, poszukiwać codziennie rzeczy radosnych i uszczęśliwiających.
Do 200 days chyba nie dobiję, 100 to taka ładna liczba ;)



No, a więc przechodząc do rzeczy najważniejszej - pokazu na lodowisku - jest co pisać i pokazywać.






Wybrałam się z Natalią i Elą. Wczoraj o 18.30 był to pokaz premierowy, ogólnie w Polsce. Jakie szczęście, że mieszkam teraz w Krakowie :)
Wiem, jakość zdjęć powalająca, ale światło było dość złe i nie ma siły mojego aparatu z telefonu. Mimo wszystko sporo nagrywałam. Obraz lodowiska to jedna, wielka, jasna plama, ale dźwięk jest dobry i można się domyśleć o co chodzi.
Były prezentowane bajki: Mała Syrenka, Zaplątani, Piękna i Bestia, Kraina Lodu. Prezentacja każdej z nich trwała pół godziny i zawierała najważniejsze scenki z piosenkami z danej produkcji. Mnóstwo tancerzy wirujących na lodzie synchronicznie, podskakujących, wywijających piruety i ślizgających się rybek/koników/bałwanów. Oczywiście, był Maximus (Zaplątani), Olaf i Swen (Kraina Lodu), Pani Imbryk i Płomyk z Trybikiem (Piękna i Bestia), a także Urszula i Florek (Mała Syrenka).
Na początku wyjechała Myszka Miki, Mini, za nimi Goofy z Kaczorem Donaldem. Już wtedy łzy napłynęły mi do oczu, bo wiedziałam, że mogę spodziewać się czegoś wspaniałego. I nie zawiodłam się. Nic nie było w stanie popsuć mi tego wieczoru!
Idę za rok na pewno, ale tym razem postaram sie zdobyć miejsca bliżej, może wtedy uda się zrobić lepsze zdjęcia. I prawdopodobnie będzie dobór innych,  równie wspaniałych, bajek ;)
Jeśli tylko macie możliwość pójścia na takie widowiska/koncerty/spektakle z motywem bajek w roli głównej, to polecam! Zawyżanie średniej wieku nic nie znaczy, nigdy nie jest się za starym na bajki, zwłaszcza Disneya.

wtorek, 4 listopada 2014

90 szczęśliwych dni

Zostało mi 10 dni, muszę je dobrze wykorzystać


 81. Gotowanie studenckie - kurczak w sosie słodko kwaśnym by Pudliszki/ Kawa popołudniowa z Pawłem ;)
82. Zostałam konsultantką Avon.
83. Nieudana próba oddawanie krwi z ludźmi z roku + zakup dużego kubka w Home & You
84. Nauka nauka, a jakie "fajne" tematy - Historia Stosunków Międzynarodowych.
85. Kolorowy obiad - warzywa na maśle z patelni.


86. Jak zwykle coś na mnie czekało po powrocie do domu - kawa choco cappuccino od Jacobs i bilety na Disney on Ice :)
87. Oglądanie Dr Who
88. Gotowanie sosu słodko kwaśnego do słoików do Krakowa.
89. Kawa + filozofia w Ujotowskim Bistro
90. Pobieranie, pobieranie, pobieranie *.*

sobota, 25 października 2014

80 Happy Days i 18. Targi Książki w Krakowie


71. Cappuccin.
72. Kropka - szczęśliwa z powrotu swojej pani; paczka z postallove :)
73. Zmiany na blogu; list dla Weroniki.
74. Odwołanie zajęć z filozofii - piękne zakończenie dnia.
75. Kanapki z dżemem od babci ;]


76. Cappuccino + kanapki (again).
77. Grysik z wiśniowym dżemem.
78. Zapisanie do Koła Naukowego Bezpieczeństwa Narodowego UJ.
79. Pierogi z jagodami :)
80. Autograf od Zygmunta Miłoszewskiego!


A co do Targów Książki ... byłam i polecam! Sama hala Expo Kraków robi wrażenie.
W sumie nie miałam go w planach, ale dziewczyny szły, to ja z nimi. Wyszłam z książką, spotkaniem z rodziną ( z Warszawy o.O) i balonem, który i tak tam zostawiłam.

 Na spotkaniu autorskim u mojego wujka (po prawej) i Czerkawski (hokeista)

Bagaż z targów (balon z Radia Kraków!)

 Spotkanie autorskie Leonardo Patrignani (Wszechświaty)

Zygmunt Miłoszewski! (Uwikłanie, Ziarno prawdy, Gniew). Przy zdobywaniu podpisu w książce, wspomniałam, że miałam jego książkę (Uwikłanie) na prezentacji maturalnej. Napisał mi swój adres e-mail i poprosił, żebym mu ją wysłała. Podjarana, bardzo ;) Niczym zdobycie numeru telefonu :)

Cejrowski (bez butów!)

Plakat z serii o Julii (Dotyk Julii, Sekret Julii, Dar Julii, Trzy tajemnice) - już u nas na ścianie w mieszkaniu w Krakowie. Niby był dodawany przy zakupie dwóch książek z tej serii, ale wybłagałam u obsługi ;p

Bilet wstępu - aż 5 zł. Dla studenta - bardzo OK.

Trzy tajemnice - nowele z punktu widzenia Adama, Warnera i pamiętnik Julii - dodatkowa część do trylogii.

Autograf Miłoszewskiego dla mnie i mamy - bo obie jesteśmy fankami i uwielbiamy trylogię o Tadeuszu Szackim ;)

środa, 15 października 2014

70 happy days

70 dni, szybko leci, jeszcze miesiąc.


61. Ścięcie włosów
62. Nowy komin koloru białego, milutki i ciepły z Reserved w ramach Szaleństwa Zakupów.
63. Zajęcia w wypasionym Audytorium Maximum.
64. Spotkanie z ciocią z USA na rynku, piękna pogoda + Sukiennice.
65. Once Upon a Time jako relaks w trakcie nauki.


66. Gigantyczna aula w Audytorium - prawdziwy klimat uczelni + poranna droga na tramwaj ;)
67. Jesienne kolory przed basenem, ciepło i słonecznie.
68. Nauka Historii Stosunków Międzynarodowych, ale przynajmniej już w domu ;)
69. Godzina 9:09 a ja już w mieszkaniu i wolne.
70. Inauguracja roku akademickiego Instytutu  w Collegium Novum, a potem spotkanie z Misią i łażenie po Krakowie.

Mimo, że nie wszystkie dni były happy, ponieważ od soboty sporo płaczę, to udało mi się znaleźć coś, co sprawiło radość.  Jak wyzwanie to wyzwanie ;)

sobota, 4 października 2014

60 dni, studia i włosy

Kolejne 10 dni, to już 60 i tym razem w Krakowie. Czas leci ;)


51. Smaczna przekąska przy filmie.
52. Pakowanie do Krakowa w towarzystwie Kropki ;)
53. Zakup pomadki matowej i bladoróżowego lakieru do paznokci.
54. Film "Ruby Sparks".
55. Cukierki odpustowe i przy okazji prezentacja paznokci ;p



56. Już w Krakowie - stanowisko pracy, Kubuś i blogger.
57. Spacer nad Wisłą z Natalią i odciśnięte dłonie Benedicta ;)
58. Odebranie legitymacji studenckiej.
59. Audytorium Maximum UJ - wykłady z filozofii + pierwszy samodzielny obiad :D
60. Powrót do domu, a tu - koszulka z Othertees z wizerunkiem Iron Mana.


A co do studiowania, jest fajnie. Mimo, że jestem przerażona ćwiczeniami, to myślę, że na wykłady będe chodziła z przyjemnością. I pierwszy raz od kiedy uczę się w jakiejkolwiek szkole, WF będzie moim ulubionym przedmiotem - mam basen, a przede wszystkim nie muszę się na niego nic uczyć i bać, że ktoś mnie przepyta ;p 
Zapowiada się mnóstwo nauki, stałe kursy do biblioteki i ogólnie dużo jeżdżenia z mieszkania na uczelnię. Po Krakowie poruszam się coraz sprawniej i utwierdzam się w przekonaniu, że mieszkają tu mega mili ludzie zupełnie obcy dla siebie nawzajem, a jednak uśmiechnięci i kulturalni.
Tylko w autobusach tłoki, na drogach korki. Godzinę wcześniej trzeba wyjeżdżać, żeby dostać się do centrum. Mimo to, jestem bardzo zadowolona!

P.S. ścięłam włosy, a wcześniej miałam do połowy pleców


środa, 24 września 2014

50 dni i mieszkanie w Krakowie


41. „Transformers 4” i 3 ksiązki zdobyte na afterparty ;)
42. Kurier przywozi buty Salomony - idealne do długiego chodzenia po mieście.
43. Ciasto Izaura - poszła blacha w 2 dni.
44. W salonie, w szlafroku z Kropką i laptopem na kolanach.
45. Pobudka rano (10.00) z Kropką - w łóżku rodziców, bo wyjechali na wakacje.

 

46. List i kartka od Weroniki.
47. „Więzień labiryntu” - z Pawłem.
48. Bursztynowe serduszko - pamiątka od rodziców znad morza.
49. Rejestracja na przedmioty na UJ - układanie planu lekcji.
50. Podpisanie umowy na mieszkanie w Krakowie, klucze i dach nad głową - są ;)
 
No i właśnie, jak widać - mam mieszkanie. Wczoraj pojechałyśmy z mamą i Natalią do Krakowa zobaczyć dwa pokoje. Wyjechałyśmy z kluczykami do pierwszego. Wynajmujemy jeden pokój dwuosobowy, w drugim mieszka dziewczyna pisząca magisterkę, więc mamy kameralnie i jesteśmy prawie same. Okolica jest cicha, położona na jakby takim wzniesieniu, mnóstwo zieleni i dobra komunikacja oraz połączenia z naszymi uczelniami. Wprowadzamy się w niedzielę albo poniedziałek.

sobota, 13 września 2014

40 dni za mną

Już 40 szczęśliwych dni za mną. Popatrzcie, takie duperele, a tyle radości ;)

31. Pierwszy dzień Polconu - zdjęcie z Batmanem ;)
32. Autograf zdobyty od Ćwieka - dla Pawła.
33. Koszulka z Doctora Who i panel o YA.
34. Darmowe książki z Matrasa, panel o Urban Fantasy i Bubble Tea jabłkowa.
35. Ozdoba wysłanego listu do Weroniki i przybicie plakatów w pokoju na ścianie.


36. Kino z mamą - "Magia w blasku księżyca".
37. Bluzka ze Stradivariusa, koszulka z Othertees ze Szczerbatkiem i Czkawką.
38. Filmy wieczorem - "Jak urodzić i nie zwariować" oraz wzruszająca "Odrobina nieba".
39. Karmelowe cukierki, cała paczka zjedzona w ciągu godziny.
40. Afterparty po Polconie z cudownymi ludźmi ;)

Rodzice wyjechali dzisiaj wczesnym rankiem na wakacje, przez tydzień jestem sama z Iwo i moim małym zoo w domu. Mam nadzieję, że Paweł znajdzie dla mnie trochę czasu, bo zwariuję tutaj sama. I modlę się, żeby sprawa z mieszkaniem w Krakowie szybko się wyjaśniła. Zdecydowanie za dużo komplikacji ostatnio ...