Dzień dobry.
Czuję się świetnie. Miałam piękny sen i spałam do 10.15. Dzień zapowiada się bardzo pozytywnie, przyjedzie moja ciocia ze Stanów i druga z Warszawy. Będzie rodzinny weekend. Tydzień w szkole minął mi spokojnie, nawet nie zawalili nas zbyt dużą ilością sprawdzianów i odpowiedzi. Mieliśmy wiele zastępstw i ominęły nas w ten sposób wszystkie przedmioty humanistyczne (6h polskiego, 3h historii, 1h WOSu), szkoda tylko, że zastąpili nam to matmą i geografią ...
Przejdę może do czegoś milszego, przynajmniej dla mnie, albowiem "Atramentowej Trylogii" niemieckiej autorki Cornelii Funke. W trzech księgach ("Atramentowe serce", "Atramentowa krew", "Atramentowa śmierć") zawarta jest historia introligatora i jego córki, którzy mają niezwykły dar - głosem ożywiają litery, wywołują z książek różne postacie oraz mogą je wciągnąć z powrotem między kartki. Pierwsza cześć wpadła mi przez przypadek w ręce pewnego lipcowego dnia w mojej miejscowej bibliotece, a na następną polowałam w Książnicy i dostałam ją dopiero tydzień temu. 600 stron niesamowitej przygody. Znając życie ostatnią część dostanę w grudniu, może, może w okresie świątecznym. Najwyżej postaram się, aby Atramentowa Seria znalazła się na mojej półce w pokoju. Polecam Wam gorąco książki Cornelii Funke :)
Książki takiego typu pozwalają mi uciec od naszego świata, utonąć w magicznym świecie bohaterów i poczuć to co oni: strach, miłość, zafascynowanie, radość
Książki takiego typu pozwalają mi uciec od naszego świata, utonąć w magicznym świecie bohaterów i poczuć to co oni: strach, miłość, zafascynowanie, radość
Czeka mnie dzisiaj nadrobienie odcinków Castle i przeczytanie "Świętoszka". I ewentualnie posprzątanie pokoju, bo ciocia ma spać w moim pokoju.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich wiernych czytelników ;) Zaraz zabieram się za komentowanie Waszych blogów. Miłego długiego weekendu ;*




