sobota, 25 października 2014

80 Happy Days i 18. Targi Książki w Krakowie


71. Cappuccin.
72. Kropka - szczęśliwa z powrotu swojej pani; paczka z postallove :)
73. Zmiany na blogu; list dla Weroniki.
74. Odwołanie zajęć z filozofii - piękne zakończenie dnia.
75. Kanapki z dżemem od babci ;]


76. Cappuccino + kanapki (again).
77. Grysik z wiśniowym dżemem.
78. Zapisanie do Koła Naukowego Bezpieczeństwa Narodowego UJ.
79. Pierogi z jagodami :)
80. Autograf od Zygmunta Miłoszewskiego!


A co do Targów Książki ... byłam i polecam! Sama hala Expo Kraków robi wrażenie.
W sumie nie miałam go w planach, ale dziewczyny szły, to ja z nimi. Wyszłam z książką, spotkaniem z rodziną ( z Warszawy o.O) i balonem, który i tak tam zostawiłam.

 Na spotkaniu autorskim u mojego wujka (po prawej) i Czerkawski (hokeista)

Bagaż z targów (balon z Radia Kraków!)

 Spotkanie autorskie Leonardo Patrignani (Wszechświaty)

Zygmunt Miłoszewski! (Uwikłanie, Ziarno prawdy, Gniew). Przy zdobywaniu podpisu w książce, wspomniałam, że miałam jego książkę (Uwikłanie) na prezentacji maturalnej. Napisał mi swój adres e-mail i poprosił, żebym mu ją wysłała. Podjarana, bardzo ;) Niczym zdobycie numeru telefonu :)

Cejrowski (bez butów!)

Plakat z serii o Julii (Dotyk Julii, Sekret Julii, Dar Julii, Trzy tajemnice) - już u nas na ścianie w mieszkaniu w Krakowie. Niby był dodawany przy zakupie dwóch książek z tej serii, ale wybłagałam u obsługi ;p

Bilet wstępu - aż 5 zł. Dla studenta - bardzo OK.

Trzy tajemnice - nowele z punktu widzenia Adama, Warnera i pamiętnik Julii - dodatkowa część do trylogii.

Autograf Miłoszewskiego dla mnie i mamy - bo obie jesteśmy fankami i uwielbiamy trylogię o Tadeuszu Szackim ;)

sobota, 18 października 2014

Zmiany na blogu

Zmiany na blogu, bo ostatnio dużo się zmienia.
Trochę tu ciemno, ale mam nadzieję, że niebieski (błękitny) nieco to "rozjaśni".
Dziękuję, że jeszcze jakakolwiek zbłąkana dusza tu czasami zaglądnie ;)

piątek, 17 października 2014

Powrót do domu na weekend

Ostatnio jest ciężko. Psychicznie i fizycznie. Przytłoczyła mnie pewna sytuacja, ale dzięki rodzinie i przyjaciołom radzę sobie ze wszystkim. Nawet takie przytulanie Kropki bardzo pomaga.
Sama nauka - nie pozwala myśleć o niczym innym, jak tylko o niej. Mnóstwo tekstów, książek, dat, definicji i angielskiego
Jak to słusznie stwierdził jeden z ćwiczeniowców, między liceum a  studiami jest niemożliwa przepaść "to jak skoczyć do basenu bez wody i to jeszcze na główkę". To widać.
Trochę mam za złe, że w liceum nie zmuszali mnie do uczenia się przedmiotów takich jak historia i WOS. Wtedy sie z tego cieszyłam, ale teraz moje studia to właściwie sama Historia i WOS, cierpię męki piekielne, tym bardziej, że z historii będę miała egzamin ustny i esej do napisania!
Mimo, że nie mam w tym roku angielskiego, język na szczęście nie da o sobie zapomnieć. Nagromadzenie tekstów teoretycznych na temat bezpieczeństwa po angielsku. Szkoda, że 30 stron. Widziały gały co brały, pomęczę się pół roku z tymi przedmiotami, a w przyszłym semestrze dojdą mi jeszcze gorsze wykłady i ćwiczenia :)
Przyjechałam do domu, a tu taka pogoda ... Na szczęście na biurku czekała na mnie paczka z postallove i list od Weroniki. Automatyczna poprawa samopoczucia :)
Realizm sam się nie wydrukuje, tym bardziej nie przeczyta. Ale póki co - korzystam z towarzystwa rodziców i oglądam seriale z nimi.

środa, 15 października 2014

70 happy days

70 dni, szybko leci, jeszcze miesiąc.


61. Ścięcie włosów
62. Nowy komin koloru białego, milutki i ciepły z Reserved w ramach Szaleństwa Zakupów.
63. Zajęcia w wypasionym Audytorium Maximum.
64. Spotkanie z ciocią z USA na rynku, piękna pogoda + Sukiennice.
65. Once Upon a Time jako relaks w trakcie nauki.


66. Gigantyczna aula w Audytorium - prawdziwy klimat uczelni + poranna droga na tramwaj ;)
67. Jesienne kolory przed basenem, ciepło i słonecznie.
68. Nauka Historii Stosunków Międzynarodowych, ale przynajmniej już w domu ;)
69. Godzina 9:09 a ja już w mieszkaniu i wolne.
70. Inauguracja roku akademickiego Instytutu  w Collegium Novum, a potem spotkanie z Misią i łażenie po Krakowie.

Mimo, że nie wszystkie dni były happy, ponieważ od soboty sporo płaczę, to udało mi się znaleźć coś, co sprawiło radość.  Jak wyzwanie to wyzwanie ;)

sobota, 4 października 2014

60 dni, studia i włosy

Kolejne 10 dni, to już 60 i tym razem w Krakowie. Czas leci ;)


51. Smaczna przekąska przy filmie.
52. Pakowanie do Krakowa w towarzystwie Kropki ;)
53. Zakup pomadki matowej i bladoróżowego lakieru do paznokci.
54. Film "Ruby Sparks".
55. Cukierki odpustowe i przy okazji prezentacja paznokci ;p



56. Już w Krakowie - stanowisko pracy, Kubuś i blogger.
57. Spacer nad Wisłą z Natalią i odciśnięte dłonie Benedicta ;)
58. Odebranie legitymacji studenckiej.
59. Audytorium Maximum UJ - wykłady z filozofii + pierwszy samodzielny obiad :D
60. Powrót do domu, a tu - koszulka z Othertees z wizerunkiem Iron Mana.


A co do studiowania, jest fajnie. Mimo, że jestem przerażona ćwiczeniami, to myślę, że na wykłady będe chodziła z przyjemnością. I pierwszy raz od kiedy uczę się w jakiejkolwiek szkole, WF będzie moim ulubionym przedmiotem - mam basen, a przede wszystkim nie muszę się na niego nic uczyć i bać, że ktoś mnie przepyta ;p 
Zapowiada się mnóstwo nauki, stałe kursy do biblioteki i ogólnie dużo jeżdżenia z mieszkania na uczelnię. Po Krakowie poruszam się coraz sprawniej i utwierdzam się w przekonaniu, że mieszkają tu mega mili ludzie zupełnie obcy dla siebie nawzajem, a jednak uśmiechnięci i kulturalni.
Tylko w autobusach tłoki, na drogach korki. Godzinę wcześniej trzeba wyjeżdżać, żeby dostać się do centrum. Mimo to, jestem bardzo zadowolona!

P.S. ścięłam włosy, a wcześniej miałam do połowy pleców