wtorek, 22 grudnia 2015

W domu na święta

Och, och, och! Już w domu! :D
Jeszcze nigdy nie jechało mi się tak dobrze autem. Droga z Krakowa do Żywca jest naprawdę przyjemna. Może dlatego, że zamiast marudzącego brata na miejscu pasażera siedział Konrad.
Świeciło słońce, zero korków, zero wkurzających rowerzystów i świateł.
"Teściowie" odwiedzeni, choinka ubrana, pranie wrzucone mamie do pralki. Jestem spełniona :D


poniedziałek, 21 grudnia 2015

Coraz bliżej

Coraz bliżej święta!
Możecie mnie zwyzywać, ale ja tam za śniegiem nie tęsknię. Dla mnie lepiej - nie będę marzła, nie będę musiała prowadzić auta po śniegu i będzie świecić słońce.
Nie czuję klimatu świątecznego, bo ciągle siedzę w Krakowie i póki co nie mam za bardzo czasu myśleć o Bożym Narodzeniu.
Weekend spędziłam bardzo produktywnie - ułożyłam z K. aż dwie układanki z puzzli. Tematyka - Star Wars. Zaczęło się od tego, że jedne podarował mi na Mikołaja z wizerunkiem Kyle'a Rena. Jak w końcu się z nimi umordowaliśmy (wszystkie odcienie czerni!), to poszliśmy do sklepu po kolejne, tym razem z BB-8 ^^ Kochany bąbel :D Oba obrazy już są w antyramie, teraz tylko powiesimy je w mieszkaniu chłopaków, żeby chociaż trochę zapełnić te wielkie, puste, białe ściany.
Ten weekend mogę zaliczyć także do tych "wyspanych", bo odsypialiśmy imprezy, kino, puzzle i frytki w środku nocy. Gnicie w łóżku do południa!
Do Krakowa w sobotę zawitali moi rodzice, z którymi poszłam na obiad i poszlajałam się po kiermaszu galicyjskim oraz Galerii Krakowskiej. Wieczorem pojechali na koncert Fisha z Marillion na Miasteczku.
Już jutro wracam do domu! Jedziemy sami z K., bo brata rodzice wzięli wcześniej. Moja ukochana uczelnia zlitowała się i puściła nas wcześniej, bo aż o 11 mogę wyjeżdżać. Kierunek - Żywiec! Na kawę i pogaduchy, a potem obiad już w moim domku.
Kasa leci i nie wiadomo kiedy mój fundusz bardzo się uszczuplił. Pocieszam się tym, że kilka osób jest mi dłużnych jeszcze jakieś tam sumy, więc coś się uzbiera. Najwięcej idzie na sukienkę, którą sobie wymarzyłam jakiś czas temu i teraz szyję ją u znajomej krawcowej. Tak bardzo nie mogę się doczekać efektu końcowego ^^
No cóż, trzeba lecieć na ostatnie ćwiczenia w tym roku :)
Pozdrawiam i trzymajcie się, o Wy nieliczni :D

Tak się spędza romantyczny wieczór razem



piątek, 11 grudnia 2015

Piątek

Burżuje studentki. Tak duże zakupy zrobiły w Auchan, że aż zajechały do niego autem.
Z takich ciekawostek - spędziłam pół dnia w łóżku i oglądałam filmy.
Bo nieważne gdzie, ważne z kim. I byle na chwilę odpocząć od nauki. Historii mam po uszy. Zarówno Polski, jak i całego świata.
Mam jakąś taką potrzebę posprzątania jutro w mieszkaniu. Takie generalne porządki przed świętami. I oczywiście będziemy z Elą wieszać ozdoby świąteczne - mamy tylko lampki i choineczkę ;c
Karczmne bójki idą mi zadziwiająco dobrze. Szczęście sprzyja w kartach? Ale przecież w miłości też mi nieźle idzie :D
Na koniec coś, co idealnie oddaje powód mojego związku i jego trwanie. Bo takie dwa psy ogrodnika jesteśmy ^^


wtorek, 8 grudnia 2015

Na weekend w domu byłam i to już ostatni raz przed świętami. Ponieważ ukochany UJ nie grzeszy wolnymi dniami, chodzimy do 22.12 do końca, a ja kończę o 21:00. Mam nadzieję, że chociaż jakieś rektorskie uda się ugrać.
Autkiem sobie jeżdżę i nawet radzę sobie w Krakowie. Mam już obczajone główne ulice :D
Poodwoływali mi tyle waznych zajęć, że w sumie nie wiem, co będę robić w tym tygodniu. Na szczęście zapowiadają się ciekawe prelekcje, kino studenckie, domówka i mały koncert. Grudzień będzie zdecydowanie urozmaicony. Czekam z utęsknieniem na święta i sylwestra.
Zaczynam czuć się naprawdę swobodnie, beztrosko i szczęśliwie. Minął mi okres niepewności, zaczął się etap planowania i dorosłego myślenia. Bo trzeciego razu nie będzie, więc tego nie spieprzmy.
Jestem z siebie dumna, że zaczynam przywiązywać jeszcze większą wagę do wyglądu. Moja kolekcja biżuterii znowu niebezpiecznie się powiększy, ale o jakie cuda! Bo każda kobieta nosi zegarek i bransoletkę.
Sukienka się szyje i jestem mega ciekawa, jak wyjdzie. Mój wymarzony ciuszek za kilka tygodni będzie ze mną, więc nie ma opcji, że zmienimy tematykę imprezy, na którą się wybieram.

wtorek, 1 grudnia 2015

Grudzień

Przyszedł grudzień. To jeden z tych fajniejszych miesięcy w roku.
Siedzę sobie nad Prawem Humanitarnym, jeszcze doczytuję o GPS i szybko pałaszuję paellę. Jeśli przeżyję ten tydzień, to potem będzie już z górki. Wszystkie prawie najgorsze rzeczy są teraz. Czekam na święta i te kilka dni wolnego. Chodzimy do samego końca, a wracamy zaraz po Sylwestrze. UJ pozdrawia.
Jejku, dobrze jest się określić i przenieść wszystko na normalny poziom. Teraz jest już tak oficjalnie, bez ukrywania, spiny i dziwnych spojrzeń. Bo teraz jest chłopak i dziewczyna.
I mimo tego, że mam sporo nauki na głowie, to w końcu nie mam zmartwień, jestem szczęśliwa i piękniejsza ;)