sobota, 5 grudnia 2020
Blogmas 2020 #5
piątek, 4 grudnia 2020
Blogmas 2020 #4
Dzisiaj poświęciłam popołudnie na rośliny w pokoju. Zajęłam się nimi kompleksowo, bo umyłam liście, zrasiłam wszystkie, podlałam i umyłam osłonki. Oby rosły pięknie i zdrowo!
Wieczór z rodzicami zaplanowaliśmy dooglądanie do konca najnowszego sezonu The Crown, a jutro mam zamiar spać i spać!
czwartek, 3 grudnia 2020
Blogmas 2020 #3
Kolejne intensywne popołudnie - tym razem spędziłam je na samotnych szybkich zakupach w galerii handlowej. Od razu po pracy pojechałam do jednej z galerii w Bielsku dokupić drobiazgi do prezentu dla szwagierki, przekąskę do czytania książki wieczorem, akcesoria do pakowania prezentów, kosmetyki, które mi sie skończyły i akcesoria do auta. Trochę mi się tego uzbierało, ale jestem juz tym sposobem gotowa na święta i nowy rok, bo nawet dziennik kupiłam nowy.
Czytam i czytam kolejną część Ani i cieszę się, że mam coś, co odciąga mnie od komputera codziennie wieczorem. Mam ambitny plan w przyszłym roku wziąć się za Władcę Pierścieni!
środa, 2 grudnia 2020
Blogmas 2020 #2
Drugi dzień grudnia to dzień dobrego jedzenia. Zostałam z tatą sama w domu, dodatkowo przyjechał J. od razu po pracy, więc przywiozłam nam wszystkim na obiad najlepszą chińszczyznę w Bielsku-Białej - od Azjaty obok dworca PKP, jakby ktoś chciał wiedzieć. Dobre jedzonko, dobre, a mała porcja napełniła mojego tatę po brzegi.
Do domu przychodzą mi kolejne katalogi z projektami domów. Mam już 5, jeszcze z 3 w drodze, więc czekam cierpliwie, chociaż mamy już chyba swój wymarzony domek! Czuję się jak Ania Shirley :)
wtorek, 1 grudnia 2020
Blogmas 2020 #1
Zaczynamy coroczny blogmas! Również jak co roku będę pisała codziennie posty aż do Sylwestra. Mam nadzieję, że Internet w domku, w którym spędzimy aż 5 dni (!) mi to umożliwi.
Zazwyczaj 1 grudnia to były urodziny mojego dziadka, którego pochowaliśmy we wrześniu tego roku. Dzisiaj jedynie mogę ofiarować za niego modlitwę.
W pracy miałam kryzys i chciało mi się dużo spać. Popołudnie spędziłam z J., zjedliśmy obiad na mieście (w aucie w sumie, bo na wynos) i poszliśmy dokupić brakujące prezenty na święta. Galerie niby opustoszałe, miejsca na parkingu sporo, ale jakoś sporo ludzi. Reżim sanitarny wkurza niemiłosiernie, bo ciężko chodzi się w maseczce od samego rana.
Tak mija pierwszy dzień grudnia, zimowy, mroźny, ale słoneczny. Aż mi płyn do spryskiwaczy zamarzł w aucie i pojechałam już po zimowy do uzupełnienia. Nasza oblodzona ulica została poratowana jakimś sypkim czymś, więc może jutro nie wyląduję w płocie sąsiada.