Dzień dobry!
Rozpadało się. Niedobrze. Byłam już przygotowana na piękną i ciepłą wiosnę. Nici.
Dzisiejszego dnia chyba nigdy nie zapomnę. Moje liceum chcę się zareklamować, więc postanowili wybrać się do mojego gimnazjum i do prezentowania szkoły wybrali mnie i Anię, ze względu na to, że chodziłyśmy tak i łatwiej nam będzie. Jasne. Trzęsłam się cała ze stresu, bo musiałam występować przed bratem i jego zbzikowanymi kolegami. Po moim wyjściu skarżyli się, że nic nie zrozumieli z mojego gadania. Trudno, została napisana im strona internetowa na tablicy. Już nigdy więcej. Najadłam się tyle strachu i stresu, że wystarczy na następny miesiąc. Mam nadzieję, że mało osób przyjdzie do mojego LO, bo są, szczerze sobie powiedzmy, zepsuci i głupi. Nie nadają się do tak super szkoły jak moja. Zalatuje mi tu narcyzmem, ale piszę to ze szczerością, bo widzę, jak się te bałwany zachowują. Wystarczy, że widziałam jaki był mój rocznik.
Jedyne co mnie miłego spotkało w gimnazjum, to reakcja nauczycieli na nasze przyjście. Ucieszyli się i nawet pamiętali nasze imiona :D Popytali co tam, jak żyjemy i o liceum. Nie zdążyłam porozmawiać z wychowawcą. Może w czerwcu tam jeszcze zawitam.
Przekopuję internet w poszukiwaniu pewnej osoby, ale chyba nici z tego :c
Pozdrawiam! Do kiedyś :)












