Trzeciego dnia zaczęła psuć się pogoda, ale chodziliśmy dalej, mimo wszystko. Naszym celem była Chatka Puchatka i Osadzki Wierch, czyli Połonina Wetlińska. Mimo wiatru na połoninie, mogłam iść w polarze, bez kurtki. Tutaj ludzi już było mniej, pogoda ewidentnie odstraszyła. Mimo chmur, widoki nadal cudowne. Ta przestrzeń, cisza ...
poniedziałek, 18 października 2021
Bieszczady dzień 2 - Halicz i Tarnica
Drugiego dnia po pysznym śniadaniu w Chochliku pojechaliśmy do Wołosatego, a stamtąd zrobiliśmy pętlę Przełęcz Bukowska - Halicz - Tarnica. Pogodę mieliśmy cudowną, chyba nam opaliło policzki. Zrobiliśmy 20 km, ale druga połowa trasy już nam się dłużyła. Szliśmy z Halicza przełęczą, więc widzieliśmy nasz kolejny cel - Tarnicę, która wcale się nie przybliżała z czasem i dystansem. Tak się idzie najgorzej ... Przy schodzeniu zachodziło słońce i wszystko zrobiło się złotawe, a moje włosy nawet rudawe. Po wycieczce pojechaliśmy się zameldować do docelowego noclegu na resztę pobytu.
Bieszczady dzień 1 - Mały, Duży Król i Kamienna Laworta
środa, 18 sierpnia 2021
Sierpniowy weekend w Pieninach
Udało nam się wyrwać na weekend poza nasze rodzinne wsie. Mieliśmy jechać ze znajomymi, ale ciężko się zgrać czasowo chociaż w dwie pary, bo tu szkoła, tu praca, tu imprezy rodzinne. Wyruszyliśmy w piątek po południu, więc na wieczór byliśmy w Pieninach. Nocowaliśmy w pensjonacie koło Czorsztyna, 300 metrów w linii prostej od jeziora czorsztyńskiego. Poszliśmy na dłuższy spacer przy jeziorze, po okolicy, zahaczyliśmy o fajną restaurację na kolację, a przed snem czytaliśmy książki. Takiego wieczora mi było trzeba.
W sobotę rano pojechaliśmy do Szczawnicy, tam wypożyczyliśmy rowery i po przejechaniu 16km wsiedliśmy w kajak. Dunajcem spłynęliśmy te 16km w dół z powrotem do auta. Spływ kajakiem zajął nam 2 godziny.
Ponieważ jeszcze trochę siły było, pojechaliśmy pochodzić po Krościenku nad Dunajcem, a potem podjechaliśmy pod zamek w Nidzicy. Przy każdej możliwej okazji kupowaliśmy oscypki z grilla z żurawiną.
W niedzielę zdobyliśmy Trzy Korony, a w drodze powrotnej do domu zjedliśmy najpyszniejszego pstrąga na świecie w Markowej Zagrodzie w Mizernej. Polecam z całego serca!










































