niedziela, 14 lutego 2021

Finishuję i czekam na lepsze jutro.



 

wtorek, 9 lutego 2021

Liczę na to, że ten rok umożliwi mi rozpoczęcie wielu ciekawych przygód. Póki co czas umyka mi w zawrotnym tempie. Martwi mnie tylko ten atak zimy, chciałabym żeby już się wszystko skończyło. Ciężko mi cokolwiek zaplanować, na spokojnie podejść do niektórych tematów i spotkań, bo obawiam się warunków drogowych. Auto robi mi niespodzianki, więc nie ufam mu przy mrozach i kombinuję na wiele sposobów, żeby jakoś z nim funkcjonować. Pacjentowi ewidentnie coś jest, ale nie wiadomo co dokładnie, dlatego ciężko poratować.

Jak każdego, mnie też męczy już pandemia. Niby kina mogą się otwierać, ale kina nie chcą. Jedzenie jemy w aucie, w galerii musimy czekać w kolejce na wejście do sklepu, a w kościele wyliczają nas na palcach. Może 2022 będzie lepszy?

sobota, 6 lutego 2021

Niech ta zima już się skończy. Jak tylko widzę zapowiadane mrozy już drżę na myśl, że znowu mi auto nie odpali. Na myśl o śniegu mam wizję w głowie jak auto w ogóle mnie nie słucha na drodze.

Tęsknię za słońcem, ciepłym deszczem, lekkimi ubraniami. Mam dosyć szalików, elektryzujących się włosów, zimnych dłoni, odciskających się czapek, skrobania szyb od środka, ubrudzonych od soli butów. Nigdy nie lubiłam zimy, to się chyba nie zmieni. W tym roku nawet nie ma jak na nartach pojeździć. 

czwartek, 4 lutego 2021

Styczniowe unikaty

Książka

Z nowym rokiem rozpoczęłam przygodę z czytaniem Władcy Pierścieni. Jest to o tyle ciężkie, że mamy w domu wersję kolekcjonerską mojego taty, która ma format B4, jest w grubej oprawie i łączy w sobie wszystkie 3 części. Książka ma więc 750 stron i waży z 2kg, dlatego mogę ją czytać tylko wygodnie siedząc w domu. Ogólnie czyta się ją dobrze, ale jednak film za bardzo narzuca pewne wyobrażenia.

Piosenka

Kwiat Jabłoni - Niemożliwe

Ubranie


W końcu mamy raczki na buty i możemy śmigać po lodzie w górach! Czuję się jakby pro.


Zdjęcie



Kosmetyk

Kosmetyczne nowości stycznia opisałam w osobnym poście.


Jedzenie

W styczniu królowały u mnie sałatki, a zjadłam chyba 4 takie, z czego 2 robiłam rodzicom. Sos musztardowo-miodowy wychodzi mi taki super, że z chęcią jem zieleninę. Ta sałatka to mix sałat, kurczak, mozarella, granat, pomidorki koktajlowe i słonecznik.


Sytuacja

Weekendy spędzaliśmy jak zwykle aktywnie, byliśmy w zimowej aurze na Potrójnej, Szyndzielni i Klimczoku.


Technologia

Niestety, ten miesiąc należy do mojego Punto, które 3 razy mi nie odpalił z powodu niskich temperatur, 3 razy w poniedziałki. Na szczęście poratowałam się autem mamy i dojechałam do pracy. Nie umiemy zdiagnozować problemu, bo pacjent w ciągu dnia się ogrzeje słońcem i odpala potem bez problemu. No cóż, w tym roku na pewno się rozstaniemy i kupię coś innego.

wtorek, 2 lutego 2021

Kosmetyczne nowości stycznia

Zaszalałam w styczniu pod kątem kosmetyków, w unikatach byłoby tego za dużo, więc wrzucam je w osobnym poście. Jest coś do włosów, coś do twarzy, coś do paznokci i coś do ciała.


Mój zestaw pod prysznicem to szampon i odżywka do włosów z Garniera z serii Botanic Therapy. Po wizycie u fryzjera pod koniec 2020 roku, zmobilizowałam się do systematycznego używania odżywki, a zaufałam jakiś czas temu tej serii i nie chcę jej zmieniać.
Obok kosmetyków do włosów mam żel do mycia twarzy z La Roche Posay, który dostałam w prezencie przy zakupie kremu do twarzy z tej firmy. Ma przyjemny zapach, pieni się szybko w dłoniach i czuję wyraźnie, że twarz jest po nim czysta i oddycha. Jest bardzo wydajny i na pewno sięgnę po kolejne opakowanie, jak się skończy.


Po lewej olejek do skórek i paznokci, który pachnie cytrusami, a w środku ma płatki kwiatów. Stosuję go na skórki paznokci na noc. Łatwo się go nakłada dołączoną pipetą.
Po prawej olejek do włosów z jedwabiem i witaminą A, który nakładam na mokre końcówki włosów. Wystarczy odrobina do rozprowadzenia na kocówkach, nie przetłuszcza włosów i nie obciąża. Pachnie ananasem, ale nie wiem czy to tylko moje dziwne wrażenie.


Podkład z Rimmela kupiłam za jakiś bezcen przy jakiejś okazji, ale o dziwo, zaskoczyłam się pozytywnie. Ma konsystencję musu, więc początkowo myślałam, że będzie ciężko go nakładać i rozprowadzać. Pędzel radzi sobie z nim nieźle, nie pozostawia smug i ładnie kryje niedoskonałości. Już odrobina kosmetyku robi dobrą robotę. Ma matowe wykończenie, więc nie trzeba poprawiać pudrem.
Tango z mango to krem do stóp, który stosuję na noc. Szybko się wchłania, nie klei, ładnie pachnie, więc jest inaczej niż w przypadku innych kremów, jakie miałam.
Po prawej stronie mój faworyt - żel z aloesu Holika Holika. To naprawdę cudo! Stosowałam na włosy pod olejek, na twarz zamiast kremu, jako krem do rąk, punktowo na niedoskonałości, na suche łokcie lub podrażnienia po goleniu. Póki co kupiłam małe opakowanie, bo nie wiedziała jak się będzie sprawowało, ale po kolejne sięgnę już większe. Żel jest bardzo wydajny, szybko się wchłania, działa natychmiastowo. Jest super pod kątem podróży, bo zastępuje krem do twarzy, rąk, balsam do ciała i ratuje opaloną skórę.


Obłowiłam się w sklepie internetowym Golden Rose. Jest jeden minus, czasami kolory na stronie są przekłamane i wydają się być inne w rzeczywistości. Mimo wszystko, moja kolekcja powiększyła się o 11 lakierów, których na pewno będę używać. Kupiłam kolejny lakier z serii Nude Look, więc mam już 3 początkowe odcienie, a Ice Chic mają ciekawą gamę kolorów - tutaj granat i róż.
Nude Look 03, Ice Chic 75 i 26.


Serię Prodigy Gel polubiłam za trwałość lakieru. Rzeczywiście przypomina po pomalowaniu paznokieć żelowy, ma mocny pigment i długo się błyszczy. Kolory różowy a la Barbie, różowy ciepły i wiśniowy.
Prodigy Gel 11, 12, 20



Color Expert lubię za pigment i to, że wystarczy jedna warstwa do pełnego krycia. Plusem też jest to, że kolor lakieru już widać na zakrętce, więc łatwiej znaleźć mi ten pożądany w skrzyneczce.
Kolory to ciemny szary, bordo, żółty, pudowy róż i śliwkowy.
Color Expert 89, 28, 44, 144, 37